• CIEMNA__MATERIA__RPG

    OTO DRUGI WARIANT CZARNEGO BLOGA MAESTRO, TYM RAZEM POŚWIĘCONY FUTURYSTYCZNYM SYSTEMOM RPG (hard sci-fi bliskiego zasięgu). ZNAJDZIESZ TU SCENARIUSZE, POMYSŁY NA PRZYGODY, GENERATORY I INSPIRACJE DO GIER FABULARNYCH OSADZONYCH W MNIEJ LUB BARDZIEJ PONUREJ PRZYSZŁOŚCI, JAK ECLIPSE PHASE, CYBERPUNK, INTERFACE ZERO, TRAVELLER, VOID DANCERS I RÓŻNE POSTAPOKALIPTYCZNE RPG. MATERIAŁY KIEROWANE SĄ PRZEDE WSZYSTKIM DO MG, ALE MYŚLĘ, ŻE TAKŻE GRACZE ODKRYJĄ COŚ PRZYDATNEGO W FANTAZJACH NA TEMAT BLISKIEJ PRZYSZŁOŚCI HOMO SAPIENS, PONURYCH WIZJACH TRANSHUMANIZMU ERY POSTLUDZKIEJ U KRESU CZWARTORZĘDU. OTO EPOKA ACCELERANDO, WIEK NANO-NOIR: CZAS WSPANIAŁEJ PRZYGODY, W KTÓRYM BOGACTWO I ZŁODZIEJSTWO, KULTURA I WYSTĘPEK ROZKWITAJĄ WSZYSTKIMI KOLORAMI.

Mars wita nas!

Posted by Maestro On 15:41 2 komentarze

Poniżej skrót wydarzeń z trzeciej części minikampanii osadzonej w autorskiej wersji Eclipse Phase. Ze względu na sprofilowanie wątków niniejszy tekst raczej nie nadaje się na scenariusz, ale może ktoś z Was znajdzie w nim jakieś natchnienie. Zwłaszcza jeśli prowadzi moduł osadzony na Marsie ;-)



Data: 2088_08_19_ESTD

Lokacja: Olimp City, Olympus Mons, Mars,
Populacja: 1 463 227 zarejestrowanych mieszkańców


Minęły trzy tygodnie. Po przystankach na Extropii i Deltadenie frachtowiec "Kasandra" podszedł do orbity Marsa. Zgodnie z procedurami zaparkował na stacjonarnej, synchronicznie z terminalem końcówki windy orbitalnej Olimp City. Po medycznej i kontraktowej odprawie Mel, Toth, Javier i kapitan Valery Ramirez zjechali w dół, pod gigantyczny klosz marsjańskiej arkologii. Tu pożegnali się z kapitan Ramirez, skierowanej do kliniki medycznej.

Olimp City, potocznie zwany przez Marsjan "Cyckiem" albo, bardziej poważnie, "Wieżą Babel" (ze względu na podobnie pechowy do biblijnego miasta los), umiejscowiony jest ponad cienką atmosferą planety, 27 km ponad powierzchnią gruntu, na szczycie wulkanicznej góry, najwyższego wzniesienia w Systemie Sol. Arkologia przykryta jest olbrzymią,
posiadającą własny mikroklimat, kopułą, pośrodku której wyrasta gruby trzon windy orbitalnej. Śródmieście jest sercem miasta, metropolii z rozmachem planowanej dla 5 milionów mieszkańców, a zamieszkałej przez niecałe 1,5 miliona. Miasta, którego chłodne, brudne obrzeża są pustymi, wyludnionymi i straszącymi kwartałami, idealnymi na szemrane interesy... Budynki w Olimpie są złożone z prefabrykatów, wyglądają na niedokończone i niewykończone, wiele miejsc sprawia wrażenie tymczasowości, prowizorki. Bez nakładek AR (rozszerzonej rzeczywistości), które na szarzyznę i nijakość nakładają przeziernie barwne warstwy entoptyków, holografii i neonów, metropolia jest po prostu brzydka, żeby nie powiedzieć obskurna. Brudny i smutny martwy gigant. Miasto duchów.

 

W Śródmieściu, blisko Windy, w tak zwanym "City" jest jednak kolorowo, jaskrawo, tłoczno i szybko. Załoganci "Kassandry" wybrali słynny lokal w stylu retro "BarBarella", będący połączeniem narkobaru, sexsalonu i studia fiksacji. Ukryli się tu przed oblężeniem wścibskich mediów, pragnących wykorzystać krótkotrwałą sławę załogi "Kasandry". Kilka godzin upłynęło na odreagowywaniu półtorarocznego rejsu i przyzwyczajaniu się do małej grawitacji Marsa. Zaledwie 0,38 G, co oznacza, że 100 std kg waży tutaj tylko 38 kilo. Lepiej jest z dobą, ponieważ trwa tylko trzydzieścisiedem minut dłużej od ziemskiej. Co z tego jednak, jeśli do Marsa dociera jedynie ok. 40% światła, w porównaniu z Ziemią...





BarBarella oferowała półmrok, dowolne używki, masaże i inne doznania zmysłowe. Wiele osób i firm zabiegało o uwagę bohaterów. Niestety, długi wieczór skończył się niemiło, napaścią na Szabo wiernego wyznawcy sekty Fraktalnego Lotosu. Media znów miały używanie. 

 

Rankiem wszyscy leczyli prawdziwego lub wirtualnego kaca w apartamencie Javiera, w towarzystwie profesjonalistek wypożyczonych z BarBarelli. Kiedy biosexy i sexboty się zmyły, a paparazzich udało się po raz kolejny zmylić, bohaterowie udali się na poszukiwanie kapitan Ramirez, która nigdy nie dotarła do kliniki. Prawdopodobnie porwano ją, a jej proxy zablokowano lub zniszczono. Następnie odbyło się spotkanie z Mennonitą, niejakim Herbertem Stonnerem, podającym się za brata jednego z górników kopalni Rodia. Stonner chciał zemsty za śmierć rodziny brata, jednocześnie wypytując bohaterów o ich refleksje i zamiary względem całej sprawy. Postacie odbyły też dziwaczne spotkanie z ekscentrycznym przedstawicielem Instytutu Kognitywistyki Stosowanej, Henrym Pavlikiem. Uczony zasugerował bohaterom ostrożność i możliwość szybkiego opuszczenia Marsa. Karabin Ultimatum i nadajnik neutrinowy, przemycone z "Kassandry" przez zaprzyjaźnionego dokera, zostały zdeponowane w banku, zaś nowoczesny skafander typu "próżnioskóra", zdobyta na piracie, oddana do naprawy Hiroshiemu Solenko, znajomemu Cabrery, konstruktorowi romantycznych retrokobietonów.

Bohaterowie postanowili wydać nieco kredytów z zainkasowanych premii na zwiedzanie miasta i dalsze poszukiwania kapitan Ramirez. Przekonali się, że mikronowe drobiny pyłu z zewnątrz uparcie przenikają pod klosz Olimpu w każdy możliwy sposób. Obejrzeli niebieski, marsjański zachód Słońca, odsprzedali prawa do swoich wspomnień (XPerience) dotyczących spotkania z Faktorami na Rodii.

Valery Ramirez jakby rozpłynęła się w powietrzu. Przeszukiwanie netu przez Mela nie dało rezultatów, podobnie jak rozpoznanie w wyludnionych kwartałach przy krawędzi Klosza - w pobliżu ściany kopuły rozpostartej na fullerenowych dźwigarach, zbudowanej z 4 warstw różnych stopów przezroczystego plastiku. Tymczasem Herbert Stonner okazał się oszustem. Przekazany przez niego nośnik danych - bombą. Tylko przezorności i szczęściu bohaterowie uniknęli likwidacji. Na dodatek chwilę później, w warsztacie Solenki, natknęli się na kilku naćpanych i uzbrojonych gangerów. Po ich sprawnym skasowaniu i krótkim pobycie na komisariacie, zorientowali się, że mordercy Solenki zostali niedbale i szybko ucharakteryzowani na członków Fraktalnego Lotosu. Niestety, nie udało się ustalić kto ich wynajął.

 

Fałszywy Stonner zniknął zostawiając niewiele śladów. W jego apartamencie bohaterowie odnaleźli trzy próbki DNA i wytypowali podejrzanego, którego identyfikację zdobył Mel po walce z oprogramowaniem defensywnym baz danych Konsorcjum Planetarnego. Według odcisków genetycznych, w pokoju hotelowym mieszkał niejaki Johner Falk, ego hunter i najemnik Konsorcjum. Nie był podobny do Stonnera, ale to o niczym nie świadczyło.

Puzzle zaczęły się układać. Bohaterowie doszli do wniosku, że ktoś próbuje ich wykasować tak, jak kapitan Ramirez. Wszystkie tropy prowadziły do Konsorcjum. Niektóre blogi najwyraźniej wyciągnęły podobne wnioski. Javier zastanawiał się, czy nasuwające się odpowiedzi nie były zbyt proste. Tymczasem bohaterowie otrzymali wezwanie do osobistego stawienia się przed Interkorporacyjną Komisją Nadzoru Handlu i Komunikacji w Nowym Szanghaju. Ze względu na panujący sezon burz (wichry wiejące z prędkością ok 500 km/h) zdecydowali się na bezpieczniejszy od powietrznego transport szynowy. Przydźwiękowy pociąg magnetyczny "Maglev" miał wyruszyć nazajutrz.

Za Kloszem, poniżej cienkiej warstwy atmosfery (ok. 1% ciśnienia atmosferycznego Ziemi, 95% dwutlenku węgla), rozciągał się Mars. Chłodna, czerwona, czy raczej rdzawa planeta, zawdzięczająca kolor wszechobecnym tlenkom żelaza. Choć o połowę mniejsza od Ziemi, miała tak samo dużą powierzchnię lądów jak kolebka ludzkości. Załoganci "Kassandry" mieli zostać na tym świecie nieco dłużej... 

- Koniec części trzeciej - 


2 Response for the "Mars wita nas!"

  1. Przeczytałem relacje z kampani :). Bardzo fajna. Dzięki za inspiracje. Chętnie wykorzystam też u siebie twój zestaw hiperkorporacji. Pozdrawiam.

  2. Maestro says:

    Dzięki, polecam się na przyszłość ;-)

Prześlij komentarz