• CIEMNA__MATERIA__RPG

    OTO DRUGI WARIANT CZARNEGO BLOGA MAESTRO, TYM RAZEM POŚWIĘCONY FUTURYSTYCZNYM SYSTEMOM RPG (hard sci-fi bliskiego zasięgu). ZNAJDZIESZ TU SCENARIUSZE, POMYSŁY NA PRZYGODY, GENERATORY I INSPIRACJE DO GIER FABULARNYCH OSADZONYCH W MNIEJ LUB BARDZIEJ PONUREJ PRZYSZŁOŚCI, JAK ECLIPSE PHASE, CYBERPUNK, INTERFACE ZERO, TRAVELLER, VOID DANCERS I RÓŻNE POSTAPOKALIPTYCZNE RPG. MATERIAŁY KIEROWANE SĄ PRZEDE WSZYSTKIM DO MG, ALE MYŚLĘ, ŻE TAKŻE GRACZE ODKRYJĄ COŚ PRZYDATNEGO W FANTAZJACH NA TEMAT BLISKIEJ PRZYSZŁOŚCI HOMO SAPIENS, PONURYCH WIZJACH TRANSHUMANIZMU ERY POSTLUDZKIEJ U KRESU CZWARTORZĘDU. OTO EPOKA ACCELERANDO, WIEK NANO-NOIR: CZAS WSPANIAŁEJ PRZYGODY, W KTÓRYM BOGACTWO I ZŁODZIEJSTWO, KULTURA I WYSTĘPEK ROZKWITAJĄ WSZYSTKIMI KOLORAMI.

NANO__NOIR

Posted by Maestro On 14:25 3 komentarze


Miasto-moloch

Mokry asfalt ulic, ograniczony popękanymi krawężnikami, tu i ówdzie przymglony brudną, śmierdzącą parą ziejącą ze studzienek i agregatów klimatyzacji, odbija migoczące natrętnie holoreklamy. Ich opancerzone, niewielkie projektory, umieszczone na słupach lamp i ścianach budynków wzdłuż trotuarów, reagują na ruch w swoim perymetrze rozwijając trójwymiarowe, animowane lub statyczne obrazy, w większości nieostre, rozmyte, wpadające w interferencje. Adverty otaczają człowieka lub sunący ulicą pojazd jak gromada żebraków błagająca o poświęcenie im chwili uwagi albo stado wygłodniałych uwagi ekshibicjonistów. Łaszą się, zachęcają, obnażają. Większość głośników projektorów kierunkowych nie działa, ale i tak ulice rozbrzmiewają chaotycznymi, zbitymi dźwiękami odtwarzanymi wciąż od nowa, kiedy tylko coś większego od kota się na nich pojawi. Jeśli ma się wszczepione lub założone e-soczewki, ewentualnie gogle AR, to ulice wydają się jaśniejsze, pełne pseudoneonowych warstw trójwymiarowej rzeczywistości rozszerzonej, w której szara, brudna, betonowa ściana pokryta może być arabeskami pastelowych okien dostępu, grafikami szyldów, pirackich graffiti i popap’ami reklam.  Zarządzają nimi umieszczane wszędzie cybertroniczne pluskwy, współtworzące rozległą, meshową sieć Uninetu. Nieustannie mży ciepły, niemal tłusty deszcz, spadający z ponurego, ołowianego nieba podświetlanego od spodu przez wielkie, podchodzące do lądowania aerostaty pasażerskie, przelatujące avio, flayery i koptery, a także kurierskie i policyjne drony.

- „Zadbaj o ubezpieczenie na kolejne życie – jeszcze nie jest za późno!” – wielki napis formuje się w powietrzu na moment, po chwili zastąpiony reklamą nowego banku świadomości. Co jakiś czas policyjny krążownik, strasząc oślepiającymi szperaczami i syczącym dźwiękiem wirników, opada z góry na ulice – jak błyskotka upuszczona przypadkiem na dno zbiornika nieczystości jaki stanowi to miasto. W barach, salonach fiksacji, sklepikach i zautomatyzowanych marketach kręcą się nieliczni ludzie o bladych, nieruchomych twarzach. Niektórzy z nich marzą o powrocie do ciasnych plastikowych mieszkań, ponownym podłączeniu się do wirtualu Fantasys (FanS) i powrocie do atrakcyjnych, pełnych barwnych przygód i przyjemności symulowanych rzeczywistości (Tylko 10 kredów kalorii za godzinę w opcji podstawowej!), w których są kimś innym. Tych ludzi nie stać na dostawy zakupów do domu, ale dadzą wszystko za możliwość trwałego, przynajmniej rocznego podłączenia do FanS, choć grozi to znalezienia się w miejscu nazywanym „trupiarnią” – klinice pełnej zawieszonych w simuspace i dożylnie odżywianych osób. Większości obywateli nie stać na wirtualny „amerykański sen”. Pocieszają się holowizją, legalnymi i nielegalnymi narkotykami, alkoholem z alg, grą w bingo albo angażują się w mniej lub bardziej radykalne organizacje, tak dozwolone (prokościelne) jak i nielegalne, skalujące się od fanklubów zakazanej muzyki i pornosów, do podziemnych, wywrotowych, terrorystycznych sekt i grup kryminalnych.

Night City to wielkie, umierające od chwili narodzin miasto, wzorcowa utopijna metropolia zrealizowana jako socjologiczny koszmar, wadliwy produkt nie podlegający reklamacji, pełen szczurów, robactwa i ludzkich hien. Tą kontraktową konurbacją powstałą po Wielkim Trzęsieniu i oderwaniu Kalifornii, rządzi pospołu Zjednoczony Kościół Kolektywny, OCP i plajtująca właśnie Night Inc. – fundator miasta, choć nie można zapominać o wpływach kilkunastu cybergangów i grup anarchistycznych. Ruch „Nowej Moralności” bezskutecznie walczy o twarde reformy społeczne i  nowy ład w Night City, podobnie jak regularnie strajkująca Policja Pancerna czy związek zawodowy „Solidarność Systemów Świadomych”.

@ktywność miasta należy do największych na zachodnim wybrzeżu. Gdyby nie meshowe rozwiązania struktury Uninetu, przeładowane łącza groziły by dysfunkcją. Jednak ruch w realu, na ulicach, jest mały. Nieliczne pojazdy napędzane ogniwami wodorowymi, częściej autoriksze, trochę rowerów, rolkarzy i zagubieni piesi. W powietrzu jest nieco lepiej. Na przybrudzonym, odciętym kratownicą wieżowców, ramp i lądowisk niebie dominują korporacyjne aerodyny, prowadzone przez autopiloty, mknące w powietrznych pasach równo jak nanizane na niewidzialną strunę opalizujące korale.


>> Poranek korpmana w Night City

Budzi cię delikatna muzyka, to emotrans, który sam skomponowałeś. Narastający szum morza zmiksowany z wiolonczelą i coraz głośniejszymi kastanietami. Po chwili do energetyzujących dźwięków dołącza głosik twojego ASystenta, zachrypnięty i apodyktyczny, więc to poniedziałek. Każesz skasować  muzę, ale AS protestuje. Zaprogramowałeś pobudkę na coraz głośniejszą, aż do momentu, kiedy twoje ciało znajdzie się w pionie. Z jękiem się podnosisz, materac reaguje, pomaga ci zająć pozycję siedzącą. Niesmak w ustach. Medycyna wciąż ma kłopot ze zgagą. Ściągasz z głowy miękki, bioniczny czepek virtu, do późna w nocy brałeś udział w sexsesji. Orgietka z tuzinem nieznajomych online. Jeszcze nie wiesz, jak ją ocenić na blogu, to musi poczekać. W kroczu czujesz lepkość , trzeba się umyć. Na materacu nie ma śladu plam, materiał już się wyczyścił, był wart swojej ceny.
Ruszasz nagi do łazienki , pobudka gaśnie, zaś AS, poprzez mikroprocesor wszczepionych w oczy e-soczewek, wyświetla ci na siatkówce najnowsze privy i newsy, posegregowane według twoich preferencji. Nie lubisz jak rano za dużo gada. Przerzucasz info siedząc na klozecie. Priv od matki, powiadomienia z roboty, jeden priorytet. Oj, nieciekawie. Jest jakiś problem na południowym wybrzeżu. Chrześcijańscy fundamentaliści albo ekoterroryści. Będziesz musiał osobiście pofatygować się do biura, szefowa to zaangażowana scjentolożka i gerontozaur, nie znosi konferencji w vircie, nazywa to „półśrodkiem”. Czyli trzeba się ubrać i ruszyć tyłek. Klozet cię podmywa i zanim zdąży osuszyć, pakujesz się do kabiny prysznicowej. Bicze wodne robią swoje i powoli dochodzisz do siebie. Teraz higiena zębów i spojrzenie w lustro. Tak, trwała depilacja zarostu to był strzał w dziesiątkę. A nowy wędrowny tatuaż jest wyjątkowo efektowny. W nocy przesunął się pod lewe oko i wyglądasz teraz zadziornie. Czujniki w łazience są seledynowe, a AS milczy, więc poranna analiza molekuł i wydzieliny twojego ciała jest optymistyczna, wciąż jesteś zdrowy, mimo świństw jakie codziennie sobie fundujesz.

Wychodzisz z łazienki pogwizdując i każesz ASystentowi włączyć holo. Inteligentna tapeta na ścianie zaczyna emitować wielowymiarowy obraz z preferowanych kanałów. Jest tam wciąż pakiet reklam, które musisz obejrzeć przy śniadaniu, wpadnie za to trochę grosza na konto. Producent czepka prosi o rekomendację i polecenie. Zaproszenie z klubu swingsingli, nudy.  Dyktujesz na subbloga krótkie info jednocześnie natryskując na siebie nową, jednorazową koszulę. Ekologiczny produkt z aktywnym pigmentem. Przy okazji musisz wysłuchać reklamy jaki to nanobar jest cudowny. Potwierdzasz zdawkowo, żeby zakończyć transakcję i aby ubranie mogło zakrzepnąć. Na koniec wybierasz z palety modny dzisiaj zapach. AS informuje cię, że znowu linkuje matka, nalega o wizję. Odbierasz w kuchni, popijając sok i przełykając musli. Zastanawiasz się jakie stymy pomogą na odprawie. Matka ględzi coś o polityce i demokracji bezpośredniej, coś ją zbulwersowało i musi się wygadać. W zeszłym tygodniu były to rozruchy na tle genetycznej dyskryminacji pracowników i praw obywatelskich dla SI. Jak zwykle nie słuchasz, od czasu do czasu potakując. W fonie nie załączyły się filtry i make-up obrazu, którego matka zwykle nie żałuje, i zauważasz, że się postarzała. Po tym, ile utopiła w akcjach Ceres Corp. nie stać ją na płukanie komórek i kuracje genetyczne, a tym bardziej na nowe ciało - morfa, jak o tym mówią w necie. Za kilka lat sam będziesz musiał o tym pomyśleć, inwestycja w rdzeń korowy dwa lata wcześniej, nie może się zmarnować. W leasingu nowe sklonowane ciało wychodzi całkiem znośnie, no i te modyfikacje w standardzie!

Twój segment mieszkaniowy od dawna już nie śpi. Odkurzacz krząta się wokół łóżka, filtry na oknach wpuszczają więcej słońca na rośliny w kącie. Patrzysz na swój stary aneks kuchenny. Przydał by się stół z inteligentnej materii, ale ta technologia wciąż jest droga. Kończysz z matką, komentujesz dowcipny wpis Ann, jednego z uczestników nocnej orgietki (podobnie jak ty podawał się za kobietę), łykasz diaxyn, decydujesz się też na wstrzyknięcie oxidenu, płuczesz zęby i jesteś gotowy. Jeszcze tylko disajnerski komlog na rękę, peleryna od Gucciego (AS informuje, że w południe będzie wiało i nieco pokropi w śródmieściu), dezaktywacja holo i wychodzisz żegnany przez segment. AS zatrzaskuje zamki i otwiera twojego Forda Eltona stojącego w garażu płosząc obsiadające go reklamy. Cholerne mesh-ki i aeroboty advertaisingowe wcisną się wszędzie. Czy to nie jest naruszenie prywatności? Wysyłasz zapytanie do adwokata i wsiadasz. W ergonomicznej kapsule pojazdu jest brudno, siedzenie się lepi, dopóki go nie spolaryzujesz. Modyfikujesz wnętrze, żeby półleżeć, zostało mało czasu do zebrania (neonowy timer w AV – rozszerzonej rzeczywistości – wciąż tyka na skraju twojego pola widzenia), więc trzeba się spieszyć. AS wyprowadza pojazd z garażu, a potem, po wjeździe na magnetostradę prowadzenie przejmuje automat. Potwierdzasz wybór najszybszego pasa ruchu, płacisz taxę i po raz kolejny w tym miesiącu zastanawiasz się, po co ci prywatny car. Szpan musi mieć swoje granice. Przyspieszenie przyjemnie wciska w fotel, pasy się napinają, a ty wchodzisz w zaślep, do virtu. Aktualizujesz subbloga, przeglądasz wpisy współpracowników, trzeba się przygotować do zebrania. AS ustawia ci priorytety na ten dzień, korygujesz dwa i autoryzujesz całość, sortujesz przypomnienia, redefiniujesz spam. Wieczorem masz zamiar spróbować XP – odtwarzania obcych wspomnień. Kryptonet oferuje sporo nielegalnych materiałów. Może spróbujesz co czuje morderca albo gwałciciel? Myślałeś o tym od dawna, a kumple z roboty nie przestają ćwierkać na temat aplikacji Mad_Mason.   Leżanka zmienia położenie, nadyma się, masz wrażenie nieważkości - Elton zjeżdża pionowo po spadzie, cicho wibrują spoilery na obudowach magnetycznych dysków pojazdu. Zbliżasz się do śródmieścia Night CIty. Na zewnątrz rośnie stężenie CO2 , spada ciśnienie. Uprzeźroczasz boczne okno i patrzysz na dystrykt przemysłowy i leżące poniżej slumsy.  Byłeś tam kiedyś z chłopakami, wycieczka krajoznawcza na haju, poszukiwanie guza i kopa adrenaliny…

Pamiętasz smród, mrok, ciasnotę, podniecające uczucie zagrożenia i zepsucia. Małe kontenerowe mieszkanka z plekso, sąsiadujące z dwudziestowiecznymi kamienicami, przemoknięci, wystraszeni ludzie o pustych twarzach, jakby pogrążeni we śnie. Wybraliście się do jakiegoś klubu, głęboko w piwnicach. Zjeżdżaliście brudną plastikową windą, w której popękany display dotykowy wyświetlał w kółko reklamówkę Pepsidentu na przemian z ofertą egzotycznych wakacji na Pustyni Amazońskiej. Na podłodze kabiny była świeża krew i jakiś plastikowy, pusty dozownik – jednorazówka trydryny. Na dole, w wilgotnym holu łuszcząca się na suficie farba zlepiona była z pajęczynami. Na ścianie ktoś wymalował sprytosprayem różowy napis "Marsjanie na Marsa". Litery powoli przechodziły w inne tworząc żółte hasło "Sram na diakonów". A potem, w klubie…

Wspomnienia przerywa sygnał autopilota, Elton płynnie zjeżdża z estakady, zmienia pasy, opuszcza trasę magnetyczną i włącza się w powolny ruch śródmieścia. Zmierzasz do wysokościowca Econ Trust, klepsydrowatego gmachu z mimetycznego szkła. Timer pokazuje kurczący się czas do spotkania z szefową. Pora popracować, zażegnać kryzys, przerzucić nieco qubitów, przelać kredyty kalorii z pustego w próżne.




Cyberpunk to jak wiadomo Miasto, Masa i Duch w Maszynie, styl ponad istotą, forma istotniejsza od treści i życie na krawędzi. Prowadząc przygody w dystopijnej megalopolis trzeba pamiętać o kilku niezbędnych elementach klimatu, który jest esencją tego systemu. Cyberpunk jest grą o określonym świecie, nastrój jest tu równie ważny jak scenariusz, jeśli nie istotniejszy. Cyberpunk jest męczący dla Mistrza Gry, powinien być taki. Dlaczego męczący? Bo to nie snujące się leniwie fantasy tylko śmigający do przodu rzeczywistość zabójczego "realu" wymieszana z rzeczywistością rozszerzoną, virtem, omamami dragów oraz szaleństwem cyberpsychozy. Cyberpunk to: 
  
1.)Nieustanny ruch, gdzie tempo akcji nie zamiera ani na chwilę, nawet kiedy kolesie leczą kaca w położonym na peryferiach strefy wojny barze. Cyberpunk  jest nieustannie pod prądem, może porazić, powinien iskrzyć. To płynąca energia, nieustanne podkręcanie natężenia.

2.)Permanentne przeładowanie danych, niekończąca się powódź informacji, natłok spamu, dezorientacja, szum, chaos bodźców. Jak śpiewał Billy Idol „Informacja jest amunicją – twój umysł jest celem”.

3.)Koktajl stylów, mieszanina epok, kultur, ideologii, religii, systemów ekonomicznych i społecznych, zbiorowisko niepowtarzalnych indywiduów. To mieszanina często kiczowata, czasem śmieszna, groteskowa albo przerażająca.

4.)To wszechobecna technologia, wypełniająca powietrze, ciało, umysł, wypaczająca ducha, śledząca, doradzająca, wspierająca i kontrolująca. Technotroniczny terroryzm, którego wszyscy jesteśmy zakładnikami.

5.)To nowe rozwiązania, pogoń jednorazowości. To co wczoraj było nowoczesne, dziś jest passe. Kalejdoskop trendów, jednodniowe mody, dziesięciominutowi celebryci i topblogerzy, codzienne poczucie schyłkowość i zarazem nowego początku.

6.)Cyberpunk to nieustanny bunt, kwestionowanie reguł, wywracanie ładu dla zasady i dla zabawy, często irracjonalna rebelia dla rebelii, szansa na wielką zmianę utopiona w natłoku tysięcy podobnych kontestacji, fałszywe poczucie oszałamiającej wolności i nielimitowanych możliwości.

7.)Złudzenia, umowność, nietrwałość i powierzchowność treści netu, efemeryczność wirtualu, nieustanna inżynieria marki swego ego, kreowanie wizerunku i promocja reputacji bez refleksji nad faktyczną tożsamością.

8.)Aura mroku, deszczu, smogu, klimatycznych abberacji, zanieczyszczenia. Cyberpunk to niekończąca się ciemna noc tuż przed świtem, oślepiająca fraktalami linii mocy.

9.)Wreszcie, pozostające gdzieś w tle, trudne pytania o granice i pojęcie człowieczeństwa, wolności, prywatności, dobra i zła.


3 Response for the "NANO__NOIR"

  1. bohomaz says:

    Dobre! A streszczenie cyberpunka rewelacyjne.
    Jak wejdę kiedyś na ścieżkę techno-przyszłości to skorzystam na pewno. Choć obecnie ciągnie mnie bardziej ku sf bliskiego zasięgu - wolne loty w skolonizowanym (tylko) układzie słonecznym. Ale opis rzeczywistości na planetach jak najbardziej będzie mi przydatny więc będę wiernym czytelnikiem :-)

  2. Maestro says:

    Dzięki! Zaglądaj często bo mnie też bardziej interesuje hard sf bliskiego zasięgu. Raczej nie wyjdę poza XXI wiek, żadnych hiperprzestrzennych skoków, telepatów, space opery z Galaktyką pełną obcych ras. Wyłącznie transhumanizm w obrębie Systemu Słonecznego, odświeżony cyberpunk i od czasu do czasu postapokalipsa.

  3. Blogger says:

    Do you love Pepsi or Coke?
    ANSWER THE POLL and you could win a prepaid VISA gift card!

Prześlij komentarz